MENU
PORTALE
KONTAKT
20:02_09/02/2020
I nie poznają co to strach - Hereza Horusa
Recenzja: ,,...I nie poznają co to strach” Autor: Dan Abnett
,,…I Nie Poznają Co To Strach” koncentruje się na bitwie o Calth, jednej z największych bitew Herezji Horusa. Zmagania toczą się między dwoma legionami: Ultramarines i Głosicielami Słowa, animozje między którymi mogliśmy obserwować już w Pierwszym Heretyku. Próżno szukać w tej książce różnorodnych wątków, splatających się ze sobą niespodziewanie, wielowymiarowych postaci, czy opisów w znacznym stopniu rozbudowujących naszą wiedzę o uniwersum, w jakim toczą się wydarzenia. Jeśli jednak najzwyczajniej w świecie liczycie na świetnie napisane działania wojenne w klimatach science-fiction, to ta książka powinna nawet przerosnąć Wasze oczekiwania, ponieważ jest to najprawdopodobniej jak dotąd najlepiej wykreowana wielka batalia w Herezji Horusa, przerastająca bitwę o Prospero, czy te toczone w systemie Istvaan. W dalszej części recenzji pojawią się spoilery; będę unikał podawania konkretów, ale każdy czyta na własną odpowiedzialność.
SPOILERY:


Poza rozmachem, który jest oczywisty, ponieważ bitwa toczy się o zniszczenie lub przetrwanie całego legionu Astartes, otrzymujemy znacznie więcej. Na samym początku napięcie budowane jest wyśmienicie, czytelnik wie, że wkrótce Głosiciele Słowa dopuszczą się zdrady, i pragnie, aby Ultramarines zorientowali się w porę. Kiedy dochodzi już do przysłowiowego ,,wbicia noża w plecy”, w bardzo wiarygodny i przekonujący sposób jest przedstawione, jak dzięki zaskoczeniu i szokowi psychicznemu, Głosiciele Słowa zdobywają przewagę nad Ultramarines, legionem Kosmicznych Marines, z którym nie mieliby szans mierzyć się w otwartej bitwie. Budowaniu napięcia, jak i również lepszemu zrozumieniu bitwy, która toczy się w wielu miejscach na planecie, a nawet w przestrzeni kosmicznej, służy znacznik czasu, który jest bardzo oryginalnym zabiegiem w Herezji Horusa, a który został logicznie wpleciony w fabułę, jako zwyczaj legionu Ultramarines; jest to spory plus tej książki. Dla mnie osobiście jednak najmocniejszą stroną bitwy o Calth były potyczki z demonami. Moim zdaniem w żadnej wcześniejszej książce Herezji Horusa, a nawet w jakiejkolwiek innej z cyklu Warhammera 40 000, starcia z demonami nie były opisane tak sensownie; logika i prawidła uniwersum zamieszczone w tym motywie przez autora są czymś niemalże wybitnym. Mam nadzieję, że ta konwencja będzie utrzymana w następnych tomach, albo chociaż ten jeden autor będzie się jej trzymał. Polecam Wam zwrócić szczególną uwagę na postać sierżanta Aeonida Thiela z Ultramarines; książka ucierpiałaby na braku tej postaci.


KONIEC SPOJLERÓW:
Tę książkę mogę polecić z lekkim sercem nawet tym, którzy nie mają czasu lub chęci na czytanie wszystkich tomów Herezji Horusa i czytają tę serię wybiórczo, sięgając po lepsze pozycje. Chociaż inne tomy zdecydowanie górują nad tą książką pod względem fabuły (Pierwszy Heretyk), oryginalności (Potępieńcy) i bohaterów (Wybawienie Utracone), żadna nie może próbować się z nią równać pod względem opisów militarnych. Tworząc jedną z największych bitew wojny domowej toczonej między legionem, który zdradził Imperatora jako pierwszy, a legionem, który był najskuteczniejszą formacją militarną w Imperium, autor zdecydowanie sprostał wyzwaniu.


Portal Wspectrum.eu posiada zgodę autora tej recenzji na zamieszczenie jej na jego łamach (Autor zamieszczał ją równierz na innych portalach).
SUGESTIE
Felix Gallardo
Narcos Meksyk; jak potoczą się losy następnych sezonów?
Miał! Pierwsze kroki twojego kota
Recenzja:Miau! Pierwsze kroki twojego kota. Autor:Tammy Gagne
Napoleon Bonaparte
Napoleon Bonaparte - piekłoszczyk czy wielki lider?